wtorek, 21 maja 2013

Powracam! :)

Ojjj długo mnie tu nie było, za długo.... Pomajówkowy nawał pracy, wyjazdy no i wiosenne porządki/przemeblowania w domu skutecznie odciągnęły mnie od blogowania :/ 
Ale już to naprawiam!:)

Dziś troszkę o ostatnich zdobyczach- napadłam INGLOTa ;p
  • brzoskwiniowy cień do powiek-INGLOT
  • paletka pomadek do ust: przygaszony róż nr 50, przygaszony koral nr 55 , naturalny nr 25- INGLOT
  • mega długie rzęsy- do sesji,która już niebawem;) też INGLOT
  • ..i na koniec znany pewnie większości CARMEX- ale to już nie taka nowość bo to któreś z kolei pudełeczko ;)
 

Cienie Inglota lubię bardzo, za ich konsystencję, pigmentację i to że łączą się z każdymi cieniami jakie do tej pory używałam. Brzoskwiniowy (nr 468) to kolejny ciepły odcień, który świetnie spisuje się do wiosennych i letnich makijaży. Posiada połyskujące drobinki. Najczęściej nakładam go na powiekę z kontrastującymi kolorami- fioletami, zieleniami ale fajnie wygląda też z brązami i szarościami.


Pomadki są dość trwałe, mocno nasycone kolorami, o kremowej konsystencji. Kolory, które wybrałam, można fajnie połączyć i uzyskać nowe odcienie.



Kilka słów o niezastąpionym Carmex'ie, który uwielbiany jest przez celebrytki na całym świecie:) Ja upodobałam sobie wersję klasyczną, ale występuje również w wersjach smakowych. Nawilżający balsam o konsystencji wazeliny z mentolem i kamforą skutecznie chroni i koi popękane i spierzchnięte usta. Przynosi natychmiastowe nawilżenie, zarówno latem jak i zimą. Dobrze zastosować go na początku wykonywania makijażu, aby usta przed nałożeniem pomadki/błyszczyka były gładkie i odżywione.

 Do następnego! ;)
 

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...